sobota, 10 stycznia 2015

Książki

Książki. Niektórzy widzą w nich tylko parę kartek. Ale w książce nie kartki są najważniejsze tylko to co jest na nich zapisane. Niektórzy nie lubią czytać. Wolą siedzieć przy komputerze i zabijać potwory w nowej grze którą dostał na urodziny a ja wolę siedzieć i czytać o czarnym, gadającym kocie. Niektórzy wolą siedzieć na czacie a ja wolę przeczytać "Tomka w krainie kangurów". Wieczorem nie potrafię zasnąć zanim nie przeczytam książki. Najbardziej lubię czytać książki:
  • "Czarownica piętro niżej" 
  • "Amelka"
  • "Bromba i inni"
  • "Magiczne drzewo"
  • "Felix, Net i Nika"
  • "Szkoła zaklęć"
Te książki najlepiej mi się czytało. Warto je przeczytać w zimowy (albo letni) wieczór. :-)

środa, 7 stycznia 2015

H jak Helena



H Jak Helena
         Opowiem Wam horror o pewnej honorowej Helenie która całymi dniami harowała nad nowym modelem hulajnogi ale nie mogła go skończyć przez jej brata Horacego.
         -Mamoooooo! Horacy bawi się w super bohatera i strasznie hałasuje!-Skarży się Helena
-To nie wina Horacego, że hałasuje jak się bawi-Tłumaczy mama.
Wtedy Helena się rozzłościła ale mimo to szybko opanowuje swoje nerwy, bo musi dokończyć projekt hulajnogi i przekracza próg drzwi z napisem „Tu mieszka honorowa Helena! Kto wejdzie ten trup!” i zasiada do swojego projektu. Teraz trzeba dobrze opracować i przetestować hamulce. „Puk, puk, puk”  tata Heleny Henryk zapukał do pokoju Helki.
-Tak?!-Wrzasnęła Hela i zaczęła hałasować, ponieważ już miała dosyć, że wszyscy jej przeszkadzają.
-Hermenegildo! (tak ma na imię mama Heleny) Hela znowu hałasuje-Poskarżył się tata mamie.
-Oj! Henryku! Helena jest zawsze grzeczna- Usprawiedliwia mama Helkę.
-Hermenegildo! W takim razie przyjdź tu i posłuchaj!-Krzyczy tata z korytarza.
Mama przyszła pod pokój bohaterki i faktycznie Heśka strasznie hałasowała
-Heleno! Przestań hałasować!- Huknęła mama.
Lecz Helena nie przestała rzucać się po pokoju. W końcu tata wszedł do pokoju buntowniczki.
-Rany Boskie- Zdołał tylko powiedzieć tata gdy zobaczył co się stało w pokoju. Zabawki porozwalane, książki walały się pod nogami. Słowem harmider.
-Przesz to wygląda jakby stado hien tędy przeszło- Wyjąkał znowu tata.
-Tato ale w Polsce hieny nie mieszkają- Powiedziała Helena.
Wtedy do pokoju wszedł Horacy.
-Ooo…Hospicjum- Zaczął mówić zupełnie od rzeczy Horacy.
-Horek! Co ty bredzisz?!- Zapytała Helena.
-No, bo teraz rodzice cię zabiją za ten harmider. Nie?­- Odpowiedział spokojnie brat bohaterki.
-A. No to tego nie przewidziałam- Odparła zamyślona Helka.
-Hmmm…-Odezwała się mama-No tak w takiej sytuacji powinniśmy zrobić z twojego pokoju hospicjum ale rozmyśliłam się to zbyt brutalne. Dlatego nie wyjdziesz z tego pokoju puki go nie ogarniesz. A teraz to do ciebie Henryk. Możesz dziecku nie wbijać do głowy, że w Polsce żyją hieny?- Zapytała tym razem mama tetę.
-OK-Odpowiedział tata i wyszedł zrobić sobie herbaty.
-Co?!!!-Krzyknęła Hela i zaczęła sprzątać pokój, bo mama na nią tak popatrzyła, że wolała się posłuchać…
         Po czterech tygodniach Helka skończyła sprzątać pokój i znowu zaczęła dopracowywać hamulce ale nigdy ich nie skończyła. Za to skończył się horror o honorowej Helenie. 

To opowiadanie napisałam w zeszłym roku. Zawsze lubię je czytać. Użyłam w opowiadaniu jak najwięcej litery "h". Wy też możecie zrobić takie opowiadania. Pomyślcie o o swojej ulubionej literze (jak jej nie macie to możecie użyć pierwszej litery swojego imienia), znajdźcie jak najwięcej słów z tą literą i za pomocą tych słów ułóżcie opowiadanie. ;-D

wtorek, 6 stycznia 2015

Opowiadanie Majki :-)

Wymyśl dalszy ciąg tej historii:


Jan Brzechwa


Dzień pierwszego września obfitował w wydarzenia o niezwykłej doniosłości. Była to niedziela i każdy z nas mógł robić , co mu się tylko podobało. Artur uczył swego tresowanego królika rachować, Alfred wycinał fujarki, Anastazy strzelał z łuku, jeden z Antonich, klęcząc nad wielkim mrowiskiem , obserwował życie mrówek, Albert zbierał kasztany i żołędzie, ja zaś bawiłem się moimi guzikami i układałem z nich rozmaite figury i postacie. […]
Gdy owego dnia, który opisuję, ułożyłem z moich guzików pięknego zająca, Pan Kleks nachylił się nade mną i posypał ułożoną figurę brązowym proszkiem. Zając nagle poruszył się, pobiegł w stronę drzwi i uciekł […].
W parku uderzyło mnie jakieś osobliwe poruszenie i szelesty. […]
Pobiegłem w kierunku owego ruchu i kiedy zbliżyłem się do stawu, zrozumiałem, co zaszło. Cała woda była spuszczona, ryby trzepotały się rozpaczliwie na suchym dnie, a nieprzejrzane szeregi żab i raków wyruszyły w świat w poszukiwaniu jakiejś nowej siedziby.
Towarzyszyłem im przez pewien czas, podziwiając zwłaszcza żaby. Które w zgodnych podskokach, nie robiąc sobie nic z mojej obecności, zdążały za przewodniczką. Kiedy podszedłem do niej, aby się jej przyjrzeć, zobaczyłem, że ma złotą koronę na głowie, i domyśliłem się od razu, że to Królewna Żabka, którą już niegdyś widziałem.
   
Maja

Szliśmy już jakąś godzinę, gdy usłyszałem niepokojący odgłos. Podszedłem  w stronę dźwięku i za krzakiem zobaczyłem malutkiego kucyka, którego kiedyś wyczarował Pan Kleks. Korzystając z okazji, włożyłem do mojej niewielkiej torby raki i żabki. Królewnę Żabkę zaś położyłem na kolanach, aby było jej wygodnie. Po paru godzinach drogi zaczęło się ściemniać. Zatrzymałem konia i zeskoczyłem z niego, położyłem królewnę na pobliskim pniu a resztę na mchu. Ja zaś położyłem się na liściach,  które już opadły.
Rano zobaczyłem, że Królewna ma smutną minę:
- Powiedz mi, co Cię gryzie? – Spytałem Żabkę.
- Znudziło mi się bycie Królewną.  Chciałabym uczyć się tak jak ty w Akademii Pana Kleksa ale to szkoła dla chłopców.
- Mam pomysł. Zaprowadzimy zwierzęta do stawu a ciebie zabiorę ze sobą do Akademii. Profesor Kleks na pewno coś wymyśli.
    Po śniadaniu wszyscy wyruszyliśmy w drogę. Dotarliśmy zmęczeni ale wszyscy byli szczęśliwi, bo znaleźli nowy dom. My z Królewną wróciliśmy do Akademii. Od razu pobiegliśmy do Pana Kleksa.
- Panie Profesorze, panie Profesorze! – Zawołałem od progu. - Królewna Żabka chciałaby wstąpić do Akademii ale to szkoła dla chłopców! Czy mógłby Pan coś na to poradzić?
- A właśnie… Dlaczego to szkoła dla chłopców? W dodatku tylko dla tych o imionach na literę „A”? – Wtrąciła się Królewna.
- Dlaczego, dlaczego? A to Ci pytanie?…Kto to może wiedzieć? A może wyczaruję szkołę dla dziewcząt? - Powiedział Pan Kleks drapiąc się po głowie.
- Jak masz na imię?  Zapytałem królewny.
- Mam na imię Laura.
- Wobec tego zrobimy Akademię, do której będą chodziły dziewczynki, których imiona zaczynają się na literę „L”. Dobrze, dobrze, bardzo dobrze…. - powiedział  Profesor.
- Świetnie! - ucieszyła się  Królewna.
    Pan Kleks machnął parę razy swoją pałeczką i przed nami stanęła jakaś Pani.
- Witajcie! Przyszłam, bo podobno otwieracie Akademię dla dziewcząt. Będę nauczycielką.
- Jak się Pani nazywa? - zapytała Laura.
- Jestem  Pani Plamka, na imię mam Luiza.
- Ale ja dalej jestem żabką!
Pani Plamka szybko odczarowała Laurę. Następnego dnia  Laura przyszła do mnie i opowiadała mi jakie dziewczynki jeszcze chodzą do szkoły. Wymieniała wszystkie imiona koleżanek : Ludwika, Ludmiła, Lena, Lucyna, Lidka, Lilka i Leonia.
    I tym sposobem powstała Akademia Pani Plamki. 


To opowiadanie przysłała mi Majka. Właścicielka bloga: http://bajkimajki.blogspot.com/

Z Mają nigdy się nie spotkałam. Znamy się przez swoje blogi. Lubię czytać jej bloga. Pisze bardzo ciekawie. 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Moje ulubione zajęcie

Lubię bawić się z moimi kotami, rysować, śpiewać, pisać opowiadania, grać w piłkę nożną z koleżankami (może wydawać się to trochę dziwne), grać na różnych instrumentach, jeść lody, rozmawiać z różnymi ludźmi, śmiać się itd. Nie mam ulubionego zajęcia, ponieważ lubię robić wieeeeeeeeeeeeele róóóóóóóóóóóóóóżnych rzeczy. Gdybym wciąż robiła jedną rzecz, ponieważ bardzo lubiłabym to robić (np. bawić się z kotami) to w końcu by mi się to znudziło. To tak jakbym jadła codziennie na śniadanie, obiad i kolację to samo danie.