poniedziałek, 21 marca 2016

DRODZY NAUCZYCIELE (przynajmniej niektórzy) I INNI!

    Chciałabym zadać pytanie (retoryczne) nauczycielom. Brzmi ono następująco:

JAK MOŻNA WSTAWIĆ UCZNIOWI JEDYNKĘ ZA TO, ŻE SIĘ PATRZYŁ NA ZEGAR?!

    Moja koleżanka mi to powiedziała. Nauczyciel wstawił jej koledze jedynkę dlatego, że się patrzył na ZEGAR! Brawa! Wiem, że uczniowie wpieniają ale czasem trzeba się uspokoić i nie drzeć japy bez sensu, bo to i tak nic nie da (poza bólem gardła)! Uczniowie nie zawsze są winni to czasem WY drodzy nauczyciele jesteście winni a tego nie zauważacie! 
    
    A teraz mam pytanie do kogo innego:
DLACZEGO MAM UCZYĆ SIĘ O LIŚCIACH?
    Jestem utalentowana muzycznie. Gram na 4 instrumentach w tym wybitnie na perce. Śpiewam. Zdobywam nagrody. Dostaję pochwały. A mam się uczyć o czym?! O LIŚCIACH? Nawet jeśli ktoś by mnie porwał i wywiózł do lasu równikowego to i tak tego lasu już za chwilę nie będzie i zwierząt w nim żyjących. 
CZEMU MAM SIĘ UCZYĆ TABLICZKI MNOŻENIA?
    Mamy już taką technologię, że nie potrzebna mi matma w głowie. A jeśli ktoś chce zostać matematykiem (nie ja) to niech chodzi na kółka dodatkowe. 

    Teraz nasuwa się kolejne pytanie:
TO CZEGO WEDŁUG HELKI MAMY SIĘ UCZYĆ?

A oto odpowiedź:
    Czy to nie nauczyciele w kółko Macieju powtarzają: "Uczymy się na WŁASNYCH BŁĘDACH."? No właśnie. Ja bym przeżyła gdyby uczyła mnie moja mama (w domu). Nie musiałabym dylać do szkoły z plecakiem 200 tonowym. A uczyć się moglibyśmy tego CO NAS INTERESUJE ANIE TEGO CO MUSIMY WKUWAĆ! Ja na przykład uczyłabym się muzyki. Gry na instrumentach, śpiewu. Wiem, ze teraz ktoś sobie pomyśli: "Ale jeśli wkujemy matmę to łatwiej nam będzie znaleźć pracę!". No... wiecie to zależy kto jakie ma zainteresowania. Ja bym rozwijała pasje. Wtedy łatwiej mi by było ZNALEŹĆ PRACĘ O KTÓREJ MARZĘ A NIE KTÓRĄ UDA MI SIĘ ZDOBYĆ (nauczyciele)!

wtorek, 15 marca 2016

Sprawmy aby świat był piękniejszy!

Jak sprawić aby świat był bardziej kolorowy? Weź kamień. Jest szary. Widzisz? Dobrze. A teraz wyjmij farby i pomaluj ten szary kamień i odłóż go na miejsce w którym go znalazłaś/znalazłeś. Właśnie sprawiłeś, że świat stał się bardziej kolorowy! A teraz możesz zrobić tak jeszcze raz i jeszcze, i jeszcze, i jeszcze... W ten sposób możemy sprawić, że świat będzie piękniejszy!!
Albo możemy robić tak:


Narzekamy na to, że chodzą smutaski po ulicach a nic tym nie robimy. ZMIEŃMY TO! Pora coś z tym zrobić! 

wtorek, 8 marca 2016

Drodzy opiekunowie prawni! (tak ro do Was. Przynajmniej do części.)

Mam prawie 12 lat i pewnie dlatego gdy tylko coś zrobię co nie spodoba się dorosłym słyszę: "W końcu taki wiek". Mam ochotę wtedy powiedzieć: "Przynajmniej jeszcze się ruszam...". To powiedzenie dorosłych jest argumentem na wszystko! To jest takie denerwujące! A może coś się stało i dlatego zrobiłam coś co niekoniecznie było zgodne z tokiem rozumowania dorosłych???!!! Trzeba poprostu czasami się zastanowić! Chociaż dorośli "mają większe doświadczenie w życiu" to nie znaczy , że są wczech wiedzący i odgadli w swoich zwojach mózgowych, że najzwyczajniej w świecie to był kolejny głupi wybryk, bo może naprawde jest ZUPEŁNIE inaczej? Może to dziecko nie wiedziało co zrobić albo to był przypadek albo jeszcze co tam innego? To nie zawsze są hormony!
Na ten temat tyle. Mam nadzieję, że niektórzy zrozumieli, że dziecko nie zawsze jest winne i, że nie zawsze trzeba się wydzierać.


(Ja nie mówię jak wychowywać dzieci, bo nie mam doświadczenia i nigdy nie chcę ich wychowywać ale ja poprostu mówię, że czasami dziecko nie jest winne i, że czasami jak się rodzic na dziecko wydrze to usłyszy ciętą ripostę (czytaj: odwrotny efekt do zamierzonego.))

środa, 17 lutego 2016

I tak dalej...

Znalazłam chwilę czasu przed szkołą na napisanie bloga. Ciekawa jestem czy ludzie których bardzo lubiłam i czytali mojego bloga a teraz widuję ich rzadko albo wcale nadal od czasu do czasu tu zaglądają. Niektórzy ludzie myślą, że prowadzenie bloga to spełnianie oczekiwań innych czyli jak ktoś do niego napisze e-maila: "Ej! Stary! Piszemy o dżinsach" to ten koleś o tych dżinsach napisze. To nie jest prawda. Oczywiście na blogu nie możesz napisać pewnych rzeczy (to chyba JASNE!) ale sam możesz wybrać temat i w na swój wybrany sposób napisać to czego nie koniecznie oczekują inni. Lubię swojego bloga.. Pisze na nim rzadziej niż wcześniej ale nadal jest dla mnie ważny. Ostatni mój post "Dlaczego koty nie mówią" zyskał dużą populację wśród moich koleżanek więc chciałam jeszcze dodać, że mój kot tej nocy tak zaczął miauczeć, że jakby miał  ludzki głos to bym zwariowała, ponieważ TAKIEGO miauku kota jeszcze nie słyszałam! Dobra, ja lecę do szkoły!

czwartek, 11 lutego 2016

Dlaczego koty nie mówią.

Ostatnio siedziałyśmy (ja i moje siostry) przy obiedzie gdy nagle zamiauczał mój kot (Benek). Wtedy zaczęłam się zastanawiać jak to jest, że my-ludzie mamy struny głosowe i mówimy a koty też (no...raczej) posiadają struny głosowe a nie mówią. Jak koty (i inne zwierzęta) mają już te struny głosowe to przynajmniej mogłyby się odezwać! Mama powiedziała, że to dlatego koty się nie odzywają, bo za mało mają mózgu (koty mają mniejszy mózg niż ludzie). To też może być jakiś powód (ale jeśli znalazłby się jakiś wyjątkowo mądry kot to uważam, że można by go nauczyć mówić). Myślę, że głównymi powodami tego, że koty się nie odzywają są:
1. Znane dobrze właścicielom kotów kotowe lenistwo.
2. Brak potrzeby odzywania się do ludzi.
 Myślę, że ludzie nie są dobrymi rozmówcami więc kot nie chciałby się do człowieka odezwać (może pogadałby z jakimś filozofem albo z innym dobrym rozmówcą). A tak z drugiej trony to dla człowieka nauczenia kota mówić też nie byłoby najlepsze, ponieważ kot (cwaniak) wykorzystałby to, że umie mówić i cały czas by tylko mówił: Jeść! Jeść! Daj mi jeść! A jak już człowiek dałby kotu jedzenie to by było: Chce na dwór! Na dwór! I ta w kółko... Dlatego cieszmy się, że koty nie mówią i nie próbujmy ich tego uczyć (jeszcze coś załapią)!

środa, 3 lutego 2016

FERIE

Mam dużo zaległości w szkole więc dopiero teraz znalazłam czas na popisanie na blogu. W tym poście chciałabym napisać jak spędzam ferie. Jestem z mamą, Lusią i Amelką w Gdyni. Mieszkamy w małym, wynajętym mieszkanku. Chodzimy na długie spacery (zdjęcia ze spacerów możliwe, że mi się uda wstawić. To zależy od tego jaki mój telefon będzie miał humor.). Pogoda jest taka sobie (zgniła) ale to nie przeszkadza nam w spacerowaniu. Oprócz tego odwiedziłyśmy w centrum naukowym (taki budynek podobny do Centrum Kopernika) i planujemy zobaczyć oceanarium. Jadłyśmy też w wielu restauracjach i piłyśmy też dużo gorących czekolad (najlepsza gorąca czekolada jest nad samym morzem. Jak uda mi się wstawić zdjęcia będzie można zobaczyć jak napój wyglądał i przez jaką firmę został zrobiony ;D ). Wyjazd mi się bardzo podoba. Nie chcę wracać z powrotem do szkoły (help)! Pozdrawiam wszystkich! Papa. :) ;)

piątek, 18 grudnia 2015

Co u mnie dobrego

Witam! Tyle rzeczy się wydarzyło, że nie wiem od czego zacząć! Dużo osób mnie pytało (uwaga cytuję): "Jak tam w szkole?". No więc pisze: Jestem właśnie prosto ze szkoły i nie chcę do niej wracać! Nie chcę na wigilie klasową ani już w ogóle, ponieważ:
1. Nie wyrabiam się z uczeniem się do klasówek.
2. Na razie nie mam ochoty z nikim rozmawiać (a założę się, że jak tylko przyjdę do szkoły bez uśmiechu na twarzy to od razu będzie do końca dnia: "Hela jest smutna trzeba 124 raz ją przytulić i powiedzieć jej 123 raz, że to nie koniec świata").
3. Ja już myślę o Świętach Bożego Narodzenia i nie mam zamiaru wkuwać zaimków, przyimków, procentów, słówek po angielsku i francusku itp.
4. (To przed najważniejszy powód) NIE CHCE MI SIĘ!
5. (Tak, to ten najważniejszy powód) Trochę (tja...) się poprztykałam z... koleżanką.
No więc już wiecie, że u mnie nie najlepiej. Mam nadzieję, że u Was dobrze. Od kiedy nie chodzę do ADY zapisałam się na zajęcia perkusyjne w muzycznej szkole Yamaha. Może ktoś z Was słyszał o takim miejscu. Mam nadziej, że pojawią się jeszcze jakieś posty (różnie bywa) a na razie to tyle. :)