Chciałabym założyć vloga. Zdania ludzi są podzielone na temat vlogów. Ja uważam, że to dobry sposób żeby się wygadać. Poza tym mam masę świetnych pomysłów dotyczących tego co dokładnie chciałabym nagrać. Jeszcze nie wiem czy w ogóle mi się uda coś nagrać więc nie myślałam jeszcze nad nazwą, intro...itp. Czasem może nagram coś z koleżanką...? Na razie wiem tylko, że chcę nagrywać a gdy będzie taka możliwość zastanowię się nad takimi rzeczami jak nazwa kanału. Czy to dobry pomysł? Według mnie tak. Może to czasochłonne ale i tak chcę spróbować! Muszę spróbować inaczej się nie dowiem jak to jest...NAGRYWAĆ. Czysta kartka. TYM będzie dla mnie vlog. Będę mogła powiedzieć, nagrać co chce, kiedy chcę i jak chcę. Będę mogła pomalować tą kartkę jak chce. TO będzie dla mnie jakaś zmiana. Każdy potrzebuje zmian. Nie bójmy się ich.
(Jak spoważniałam ostatnio...następny post będzie musiał być... trochę w innym stylu... MOIM)
czwartek, 16 czerwca 2016
wtorek, 31 maja 2016
Zielona Szkoła...Jechać?
Zielona Szkoła. Jeśli ktoś nie wie co to jest wytłumaczę: jest to wycieczka szkolna stworzona w celu zintegrowania klasy która na nią jedzie. Zwykle Zielone Szkoły odbywają się w zalesionych miejscach w okresie wiosennym. Czy warto na nią jechać? W tym poście się nad tym zastanowimy.
Jestem w 6 klasie szkoły podstawowej. Przez 5 lat jeździłam na wspomniane Zielone Szkoły. W kwietniu kiedy zbliżał się okres rozważania decyzji jechać czy nie jechać postanowiłam...zostać w domu! Długo się nad tym zastanawiałam ale stwiedziłam, że jeśli pojadę to ten wyjazd będzie bez sensu (poza tym miałam...przyjemność (???) być uczestnikiem paru sytuacji które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu żeby... NIE JECHAĆ!!!). Dlaczego? Nie muszę i nie będę tego tłumaczyć. Po prostu nie jadę. Zawsze na Zielonej Szkole było pełno stresu, byłam wiecznie zmęczona, bo wstawaliśmy ok. 6 a wracaliśmy do pokoi ok. 22-23. Nie czułam się tam swobodnie. Wszyscy zabijali się o to kto pierwszy będzie na śniadaniu, wymyje się, usiądzie w autokarze. ZA DUŻO STRESU! Wiecznie byliśmy w biegu! To...nie jest wypoczynek. Z tych powodów (oraz z paru innych których nie będę wymieniać) postanowiłam zostać w domu i wreszcie mogę odpocząć i nie tęsknię za klasą. Tak się tylko mówi..."Będzie ci smutno jak klasa będzie wyjeżdżać!". Nie bójcie się. Mi nie jest smutno ani nie tęsknię poza tym i tak w poniedziałek się z nimi zobaczę.
Wracając do pytania które zostało zadane na początku. Jeśli masz dobre kontakty ze znajomymi, lubisz las i takie klimaty no to...może Ci się spodobać ale jeśli uważasz, że Ci się tam będzie nudzić to nie jedź a o to czy Ci będzie smutno jak klasa będzie wyjeżdżać się nie martw, bo i tak niedługo się z nimi zobaczysz.
Jestem w 6 klasie szkoły podstawowej. Przez 5 lat jeździłam na wspomniane Zielone Szkoły. W kwietniu kiedy zbliżał się okres rozważania decyzji jechać czy nie jechać postanowiłam...zostać w domu! Długo się nad tym zastanawiałam ale stwiedziłam, że jeśli pojadę to ten wyjazd będzie bez sensu (poza tym miałam...przyjemność (???) być uczestnikiem paru sytuacji które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu żeby... NIE JECHAĆ!!!). Dlaczego? Nie muszę i nie będę tego tłumaczyć. Po prostu nie jadę. Zawsze na Zielonej Szkole było pełno stresu, byłam wiecznie zmęczona, bo wstawaliśmy ok. 6 a wracaliśmy do pokoi ok. 22-23. Nie czułam się tam swobodnie. Wszyscy zabijali się o to kto pierwszy będzie na śniadaniu, wymyje się, usiądzie w autokarze. ZA DUŻO STRESU! Wiecznie byliśmy w biegu! To...nie jest wypoczynek. Z tych powodów (oraz z paru innych których nie będę wymieniać) postanowiłam zostać w domu i wreszcie mogę odpocząć i nie tęsknię za klasą. Tak się tylko mówi..."Będzie ci smutno jak klasa będzie wyjeżdżać!". Nie bójcie się. Mi nie jest smutno ani nie tęsknię poza tym i tak w poniedziałek się z nimi zobaczę.
Wracając do pytania które zostało zadane na początku. Jeśli masz dobre kontakty ze znajomymi, lubisz las i takie klimaty no to...może Ci się spodobać ale jeśli uważasz, że Ci się tam będzie nudzić to nie jedź a o to czy Ci będzie smutno jak klasa będzie wyjeżdżać się nie martw, bo i tak niedługo się z nimi zobaczysz.
czwartek, 12 maja 2016
12
Poprzednie posty były dosyć smutne więc ten będzie weselszy. :D Dzisiaj, jak więszość moich czytelników wie jest 12 maj. I co z tego? To, że mam dzisiaj swoje 12 urodziny.
To niesamowite. Mam już 12 lat (to trochę dużo) a tak mało jeszcze Wiem, tak mało doświadczyłam. Więc... kiedy zdąrzę spełnić marzenia? Kiedy? Czas szybko mija a życie jest jedno! Ile czasu poświęcamy na... siedzenie przed komputerem, telewizorem. Nie pochwalam długiego siedzenia w kuchni, bo... MARNUJEMY CZAS. Moglibyśmy w tym czasie zrobić tyle rzeczy... Tak mało mamy czasu...no właśnie...NA CO? Na to żeby spełnić marzenia, żeby SIĘ spełnić, żeby móc być szczęśliwym.
Przyznam się Wam do czegoś tylko ciiiii....! Potrafię być wredna. Dobrze o tym wiem i żałuję ale tylko dla osób które marnują mój czas, bo jakby się zastanowić to czas odgrywa bardzo ważną rolę w naszym życiu.
Myślę, że post trochę może Was nakłonił do refleksji. Pamiętajcie, że możecie się nimi ze mną podzielić. Z chęcią przeczytam Wasze przemyślenia i może własnymi (przeyśleniami oczywiście ;) ) się podzielę w następnym poście...
czwartek, 5 maja 2016
Głupie pytania. Istnieją?
Czy głupie pytania istnieją? Niektórzy uważają, że nie. OKEJ. Jednak większość ludzi uznaje coś takiego jak głupie pytanie. Moje zdanie brzmi: Tak. Głupie pytania istnieją. Nie wierzysz? Poczytaj:
Olu jak masz na imię?
Ile kosztuje ten bilet za dwa złote?
Co robisz?
Po co oddychasz?
A serce ci bije?
Płaczesz?
Masz piegi?
Przez przypadek dostałaś krzesłem w twarz. Boli?
Mogę być z Tobą szczery?
Dalej nie wierzysz? Trudno. Tylko to jest moje zdanie. Twoje może być inne. Szanuję to.
niedziela, 1 maja 2016
Reklamy 0_o
Reklamy. Gdy oglądam film to właśnie one stają się wrogiem numer jeden. Myślisz: "No dobra, są reklamy to ja w tym czasie pójdę zrobię se herbaty.". Jak pomyślałeś tak chcesz zrobić ale REKLAMY są tak głupie, że nie możesz się przestać na nie gapić. I WŁAŚNIE O TO CHODZI! Reklamy są tak tworzone żebyś Ty specjalnie nie mógł odejść od telewizora! Dlaczego? Gdyż, ponieważ TY MASZ KUPIĆ TEN CHLEB! Ty masz kupić właśnie tą odżywkę do włosów, szampon, kurczaka, salami, jabłko i co tam jeszcze przyjdzie komu do głowy! A gdy już posłuchasz jakiejś reklamy i kupisz tą kajzerkę okazuje się, że jest "dmuchana" lub kosztuje 5 złotych więcej niż było powiedziane, bo nie masz karty stałego klienta albo jeszcze jakiejś innej. Wiec co należy zrobić kiedy widzisz jakąś głupią reklamę? Nic. Na to nie masz wpływu. Trzeba to przeboleć. .__.
sobota, 23 kwietnia 2016
Każdy z nas jest inny.... pogódź się z tym
Uwaga! Na wstępie chciałabym napisać, że jeśli komuś ten post nie przypadnie do gustu to w prawym (lub lewym) górnym rogu macie taki czerwony krzyżyk. Widzicie? Dobrze. Zaczynam:
Mam swoje odpały. Wiem o tym. Tylko, że.... TY TEŻ JE MASZ i każdy z nas. Nie chcesz o tym mówić. Okey. Nie wtrącaj się do mojego życia. Nie chce tego. To moje prywatne sprawy! Rozumiesz?! Nie obchodzi mnie to, że masz ciężko w domu. Może to zabrzmieć egoistycznie ale jeśli przychodzę do ciebie, bo wołasz na mnie "Ty idioto" a Ty mi się tłumaczysz tekstem: "No, bo wiesz... ja mam ciężkie dzieciństwo... więc odreagowuje to w... szkole....i ogólnie.... to ja ciebie bardzo lubię.". A najfajniejsze w tym jest to, że mówisz mi to dopiero przy kim? Przy PANI DYREKTOR. Wiem, że nie powinnam używać takiego słowo, bo to źle brzmi ale.... SUPER. Po prostu SUPER. Może mam inną fryzurę. Może słucham innej muzyki. Może nie podoba mi się muzyka której Ty słuchasz. Czy to są powody do WYZYWANIA mnie? Do przeklinania. Do grożenia mi POSKARŻENIEM się mojemu wychowawcy (a wgl to... serio i co byś mojemu wychowawcy powiedziała, że... noszę inną fryzurę?)? Do śmiania się ze mnie i moich rodziców których nawet nie znasz?! Ja do Ciebie pierwsza nie podeszłam. Ty też nie podchodź jeśli Ci coś we mnie przeszkadza i TAK BARDZO MNIE (ojjojoj) nie lubisz! Zrozum, że tyle ile dasz (zła i dobra) od siebie tyle do Ciebie wróci. A może nawet i więcej! Odczep się ode mnie. Tylko tyle.
czwartek, 24 marca 2016
Opowiadanie i inne...
Ostatnio słyszę jedno zdanie. Brzmi ono następująco: "Jestem gruba.". Mówią to przeważnie dziewczyny które nie są grube. Ja NIE JESTEM gruba i dobrze o tym wiem (wiem też, że jestem ładna i mądra. Nie żebym była samolubem ale po prostu to wiem.) . Więc jeśli jesteś gruba TO NIE MUSISZ SIĘ ZE MNĄ DZIELIĆ SWOIMI KOMPLEKSAMI! To tak jakby ktoś do Ciebie podszedł i poinformował Cię, że ma guza nowotworowego na kolanie. Miło? Fajnie? NIE! Ja się z innymi swoimi kompleksami nie dzielę! Poza tym jeśli nie jesteś gruba i o tym wiesz o proszę nie dawaj koncertu "Jestem gruba!".
Poza tym pod ostatnimi postami pojawiły się opowiadania Córki Persefony (nie wiem czy mogę używać imienia) i chciałabym je tutaj zamieścić.
Proszę:
Proszę, przenieś się na chwilę do Mojego Świata. Zamknij oczy (na razie tego nie rób, ja sugeruje byś przeczytała najpierw do końca komentarz, ponieważ trochę trudno się czyta z zamkniętymi oczami... Wiele razy próbowałam to robić i nic mi nie wychodziło) i wyobraź sobie, że stoisz w całkowitej pustce. Dookoła jest ciemno i ponuro. Nagle spadają na ziemie kamienie, zasypując wszystko. Teraz wszędzie widzisz skały… W dali na Twoich oczach wyrasta pałac. Swoją wielkością góruje nad całą Krainą Cieni. Przerasta Ciebie i wszystko wokoło. Jest czarny. Bije od niego niezrównana energia. Nie potrafisz oderwać od niego wzroku. Nagle coś innego dekoncentruje Cię. Odwracasz się! Za Tobą płynie rzeka. Nie wydaje ona żadnego dźwięku. Jest szeroka i głęboka. Jej odmęty są czarne niczym krucze pióra i płyną w nich ludzkie porzucone marzenia… To Styks. Teraz umiesz już dostrzec także Pola Kary i Asfodelowe Łąki. Jesteś w Podziemiu… W Krainie bez wyobraźni… W miejscu, z którego trudno uciec… W gnieździe Śmierci… W Królestwie bez barw i kolorów… Schylasz się i podnosisz jeden niewielki kamień. W twoich małych, zgrabnych i wdzięcznych dłoniach zmienia barwę. Masz teraz przed sobą czerwone niczym krew serce Afrodyty. Wypuszczasz je. Jedno niezbyt donośne BUM oznajmia jego upadek. Stoisz przyglądając się mu z zadowoleniem. Na twojej twarzy pojawia się uśmiech. Słyszysz czyjeś kroki. Powoli ze strachem obracasz się. Stoi przed tobą mężczyzna. Powoli badasz go wzrokiem. Jest wysoki. Spowity w czerń i śmierć. Jego wymodelowane włosy opadają swobodnie na jego twarz. Wydaje Ci się, że mógłby zabić Cię samym swoim spojrzeniem. Budzi respekt i nienawiść. To Hades, władca Podziemia. Powoli podchodzi do Ciebie. Lecz nie zauważa Twojej sylwetki. Jego wzrok skupiony jest na kamieniu. Podnosi go i jednym zręcznym ruchem wrzuca w odmęty Styksu. Władca rozpływa się w powietrzu. Zostajesz sama. Wpatrujesz się w miejsce, w którym przed chwilą znikną kamień. Nie znajdziesz go już nigdy. Zostanie on w odmętach Styksu niczym porzucone przez Śmiertelnika marzenie. Stoisz tak utwierdzając się w przekonaniu, że w tej Krainie NIE ma radości! Nie poddajesz się! Próbujesz jeszcze raz! Podnosisz kamień. Tym razem staje się on złoty niczym lira Apollina. Upuszczasz go. Zadowolona z Siebie powoli odchodzisz. Niestety twoje szczęście nie trwa długo. Po chwili słyszysz za sobą głęboki, kobiecy głos. Ze strachem i nadzieją w oczach odwracasz się... Twoje wołanie nic nie daje. Bogini o brązowych jak niedźwiedzie futro włosach podnosi Lirę Apollina. Lustrujesz ją wzrokiem. Jest wysoka, ubrana w zwiewne szaty. Jej oczy błyszczą hebanową czernią. Po kilku chwilach możesz już tylko patrzeć jak kamień rzucony przez Persefonę znika w odmętach Styksu. Twoje nadzieje się wyczerpują. Nie masz już więcej chęci i pomysłów. Wszystko co zrobiłaś by nadać światu kolorów zmieniło się w Syzyfową Pracę... W głowie zostaje tylko jedno pytanie. Czy na pewno tego chciałam? Gdzie popełniłam błąd?
Poza tym pod ostatnimi postami pojawiły się opowiadania Córki Persefony (nie wiem czy mogę używać imienia) i chciałabym je tutaj zamieścić.
Proszę:
Proszę, przenieś się na chwilę do Mojego Świata. Zamknij oczy (na razie tego nie rób, ja sugeruje byś przeczytała najpierw do końca komentarz, ponieważ trochę trudno się czyta z zamkniętymi oczami... Wiele razy próbowałam to robić i nic mi nie wychodziło) i wyobraź sobie, że stoisz w całkowitej pustce. Dookoła jest ciemno i ponuro. Nagle spadają na ziemie kamienie, zasypując wszystko. Teraz wszędzie widzisz skały… W dali na Twoich oczach wyrasta pałac. Swoją wielkością góruje nad całą Krainą Cieni. Przerasta Ciebie i wszystko wokoło. Jest czarny. Bije od niego niezrównana energia. Nie potrafisz oderwać od niego wzroku. Nagle coś innego dekoncentruje Cię. Odwracasz się! Za Tobą płynie rzeka. Nie wydaje ona żadnego dźwięku. Jest szeroka i głęboka. Jej odmęty są czarne niczym krucze pióra i płyną w nich ludzkie porzucone marzenia… To Styks. Teraz umiesz już dostrzec także Pola Kary i Asfodelowe Łąki. Jesteś w Podziemiu… W Krainie bez wyobraźni… W miejscu, z którego trudno uciec… W gnieździe Śmierci… W Królestwie bez barw i kolorów… Schylasz się i podnosisz jeden niewielki kamień. W twoich małych, zgrabnych i wdzięcznych dłoniach zmienia barwę. Masz teraz przed sobą czerwone niczym krew serce Afrodyty. Wypuszczasz je. Jedno niezbyt donośne BUM oznajmia jego upadek. Stoisz przyglądając się mu z zadowoleniem. Na twojej twarzy pojawia się uśmiech. Słyszysz czyjeś kroki. Powoli ze strachem obracasz się. Stoi przed tobą mężczyzna. Powoli badasz go wzrokiem. Jest wysoki. Spowity w czerń i śmierć. Jego wymodelowane włosy opadają swobodnie na jego twarz. Wydaje Ci się, że mógłby zabić Cię samym swoim spojrzeniem. Budzi respekt i nienawiść. To Hades, władca Podziemia. Powoli podchodzi do Ciebie. Lecz nie zauważa Twojej sylwetki. Jego wzrok skupiony jest na kamieniu. Podnosi go i jednym zręcznym ruchem wrzuca w odmęty Styksu. Władca rozpływa się w powietrzu. Zostajesz sama. Wpatrujesz się w miejsce, w którym przed chwilą znikną kamień. Nie znajdziesz go już nigdy. Zostanie on w odmętach Styksu niczym porzucone przez Śmiertelnika marzenie. Stoisz tak utwierdzając się w przekonaniu, że w tej Krainie NIE ma radości! Nie poddajesz się! Próbujesz jeszcze raz! Podnosisz kamień. Tym razem staje się on złoty niczym lira Apollina. Upuszczasz go. Zadowolona z Siebie powoli odchodzisz. Niestety twoje szczęście nie trwa długo. Po chwili słyszysz za sobą głęboki, kobiecy głos. Ze strachem i nadzieją w oczach odwracasz się... Twoje wołanie nic nie daje. Bogini o brązowych jak niedźwiedzie futro włosach podnosi Lirę Apollina. Lustrujesz ją wzrokiem. Jest wysoka, ubrana w zwiewne szaty. Jej oczy błyszczą hebanową czernią. Po kilku chwilach możesz już tylko patrzeć jak kamień rzucony przez Persefonę znika w odmętach Styksu. Twoje nadzieje się wyczerpują. Nie masz już więcej chęci i pomysłów. Wszystko co zrobiłaś by nadać światu kolorów zmieniło się w Syzyfową Pracę... W głowie zostaje tylko jedno pytanie. Czy na pewno tego chciałam? Gdzie popełniłam błąd?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
